Nie opłaca się wcześniej spłacać kredytu
20-09-2008
Nie warto spieszyć się z wcześniejszą spłatą kredytu. Boleśnie przekonał się o tym....
łodzianin Grzegorz Sylwestrzak, który pożyczył w banku Millennium 6 tysięcy złotych. Pieniądze miał spłacać przez 4 lata, dług oddał półtora roku wcześniej. Tak mu się przynajmniej wydawało. Do czasu, kiedy bank i tak kazał mu zapłacić odsetki naliczone do końca okresu kredytowania. Łodzianin wyliczył, że stracił w ten sposób 1800 zł, które chciał zaoszczędzić wcześniej spłacając kredyt.
Mężczyzna rozgoryczony napisał skargę do banku. Siedem tygodni czekał na odpowiedź, jednak jej nie otrzymał. - W zamian bank przysłał mi czapkę z daszkiem z logo Euro 2008 i Master Card - irytuje się łodzianin. - Przy zaciąganiu pożyczki zostałem honorowym klientem Millennium, a jak zostałem potraktowany? Chcę teraz przestrzec innych klientów.
Według Macieja Mężyńskiego z biura prasowego Banku Millennium, wina leży po stronie klienta, gdyż planując wcześniejszą spłatę kredytu, nie skontaktował się z bankiem.
- Nasi pracownicy poinformowaliby go o tym, ile ma zapłacić w przypadku zmiany okresu kredytowania - informuje Maciej Mężyński. - Od nowa zostałyby policzone zarówno wysokość kapitału, jak i odsetek. Taka informacja znajduje się w regulaminie, który dołączamy do umów kredytowych. Radzę temu panu ponownie złożyć reklamację, na pewno ją rozpatrzymy.
Wątpliwe jednak, by zażalenie zostało załatwione po myśli pana Grzegorza. - Spłacając wcześniej kredyt, trzeba z wyprzedzeniem poinformować o tym bank - potwierdza Michał Macierzyński, analityk bankier.pl. Często wymagane jest też podpisanie aneksu do umowy.
Niestety, klienci zazwyczaj o tym nie wiedzą. Umowy spisane są bowiem językiem niezrozumiałym dla przeciętnego zjadacza chleba, co więcej, nie zawsze są w nich zawarte informacje o procedurach wcześniejszej spłaty.
Łodzianka Agnieszka Kołbowicz po pożyczkę wybrała się do Polbanku. Spłatę 2500 zł rozłożyła na 10 rat. W umowie nie znalazła informacji dotyczących wcześniejszej spłaty kredytu. O warunki musiała pytać pracownicę banku.
- Kobieta za wszelką cenę starała się mnie odwieść od wcześniejszego spłacania. Usłyszałam, że nie ma sensu nadpłacanie rat, bo wysokość odsetek się nie zmieni - mówi klientka.
Zawiłe ceremoniały to niejedyny sposób, w jaki banki powstrzymują klientów przedwcześniejszą spłatą. Kolejnym, a zarazem najprostszym mechanizmem, jest prowizja. W przypadku kredytów hipotecznych na zakup mieszkania, bank może pobrać nawet do 2,5 procent spłacanej kwoty. Jeżeli chodzi o zwykłe kredyty konsumenckie, w kwietniu tego roku Parlament Europejski przyjął dyrektywę, na mocy której banki będą mogły pobierać prowizje w wysokości 1 proc. Nowe przepisy mają wejść w życie w ciągu dwóch lat.
Przy prowizjach też wszystko niby jest w umowie, ale... Piotr Michalak z Łodzi spłacał przed terminem 100 tysięcy złotych kredytu hipotecznego w banku Pekao SA. Gdy stawił się w okienku, by załatwić formalności, pracownica banku poinformowała go, że prowizja wyniesie 1200 złotych. - Rozważałem właśnie przeniesienie mojej pożyczki do innego banku. Wyliczona przez Pekao prowizja wydała mi się jednak na tyle niska, że postanowiłem zostać w Pekao. Niestety, kiedy otrzymałem do podpisania aneks do umowy kredytowej, ze zdziwieniem przeczytałem, że pobrana została prowizja w wysokości 2500 zł. Usłyszałem "sorry"... Przy najbliższej okazji zmienię bank - deklaruje łodzianin.
Rywalizując o klientów część banków, w ramach okresowych promocji, rezygnuje z pobierania prowizji. W zamian wprowadza jednak inne opłaty, na przykład za sporządzenie aneksu do umowy. Nazwa inna, ból dla portfela ten sam.
POLSKA Dziennik Łódzki
A. Zboińska, P. Brzózka